niedziela, 2 września 2012

Rozdział 9

-Harry,jak zamierzasz to zrobić? Jesteś tak obolały,że pewnie w szpitalu zostaniesz na obserwacji z jakiś tydzień,może nawet dłużej.-powiedziałam ze łzami w oczach.
-Wiem,jak wyjdę ze szpitala spotkam się z nią.Tylko ciągle nurtuje mnie jedno pytanie: To ja ją przyłapałem z jakimś facetem,to ona zawiniła,a teraz ma mi to za złe? Kobiety są bardziej tajemnicze,niż myślałem.-odpowiedział z lekkim uśmiechem na twarzy. 
-Widzisz? Hazza,odpoczywaj tutaj,a ja może przyniosę ci coś do jedzenia,co ty na to?-zapytałam.
-Jasne,dzięki Kasia,wiem,że zawsze mogę na ciebie liczyć.-odpowiedział.
Poszłam do bufetu,wzięłam rogalika z czekoladą i herbatę.Dla siebie zabrałam pączka i wróciłam do pokoju Harrego.Dałam mu tackę z jedzeniem.Szpitalne jedzenie strasznie mi smakowało.Gdy skończyliśmy,wpadli Nialler,Zayn,Liam i Louis z wielkim bukietem kwiatów,z maskotką kota i z tacosami.Tacy przyjaciele to skarb.Potem przyszły jeszcze Dan,El i Perrie, również z kwiatami.Wszyscy gadaliśmy do wieczoru,aż w końcu przyszedł czas pożegnań.Ja wróciłam z Niallerem do domu,chłopcy jeszcze chwile zostali przy Harrym.
-Hej,chcesz dzisiaj u mnie przenocować?-zapytał Niall.
-Pewnie,zadzwonię tylko do mamy.-odpowiedziałam.
Wykręciłam numer mamy, nie odbierała, więc wysłałam jej sms-a.Od razu położyłam się spać, dzień był długi i męczący,a jutro zakończenie roku.Muszę być wypoczęta.

***
Ktoś mną majtał.To Niall chce mnie obudzić-pomyślałam.
-Już wstaję.-powiedziałam niechętnie.
-Dobrze kochanie.Na dole czeka na ciebie śniadanie, jakbyś chciała się umyć,to przygotowałem ci ręcznik,a ja wychodzę do studia.Przedostatni dzień nagrywania piosenek,zaraz wydajemy drugi album.Tylko wstań!-krzyknął na koniec i wyszedł. Usłyszałam,jak zamyka drzwi.Chwilę jeszcze poleżałam i wstałam.Weszłam do toalety,wzięłam  szybki prysznic,umyłam zęby i wyszykowałam się w to.Według mnie perfekcyjnie pasuje na zakończenie roku.Zobaczę się z moimi przyjaciółkami-ile to ja już ich nie widziałam.Znaczy, w szkole tak,ale nie widujemy się często poza nią, one mają swoje sprawy,a ja swoje.Dłużej o tym nie myśląc, zjadłam szybko kanapkę i wyszłam z domu.Docierając do szkoły słyszałam okropne komentarze na moją osobę.
"O, to ta, przez którą Harry został potrącony"
"Zapłaci za  to, wredna suka"
"No proszę,w końcu królewna się zjawiła,pff"
Szczerze,ignoruje to wszystko,ale z dnia na dzień  robi się to męczące.Codzienne obelgi na mój  temat ludzi, którzy tak naprawdę mnie nie znają.Powoli zaczyna robić się to śmieszne,ale wytrzymam.W końcu nie bez powodu Demi Lovato mówiła "stay strong",prawda? Potem poszłam do sali, w której mieliśmy się spotkać  przed zakończeniem roku. Osoby,które wcześniej darzyły mnie przyjaźnią  i zaufaniem w ogóle się do mnie nie odzywały.Niektórzy się nawet ze mnie śmiali.Prawdziwi przyjaciele? Ta,jasne.Na szczęście będzie to ostatni rok w liceum,potem studia.Po zakończeniu roku wreszcie byłam wolna.Wróciłam do domu i zadzwoniłam do Niallera.
-Hej kocie,masz już czas,czy jeszcze w studiu?-zapytałam.
-Jeszcze w studiu,za 10 minut kończymy,wpadnę do ciebie i urządzimy maraton filmowy,co ty na to?-zaproponował.
-Jasne,zacznę wszystko szykować.-powiedziałam szczęśliwa i się rozłączyłam.
Wyjęłam popcorn,przygotowałam zimne napoje i czekałam na Nialla.Nie zjawiał się,dziwne.Może próba się przedłużyła?Może stoi w korku? Nie wiem sama.W końcu postanowiłam,że wyślę mu sms-a.
"Niall,gdzie jesteś? Próba się przedłużyła? Odpisz szybko,popcorn stygnie :) xx"
Robiło się coraz później, a jego nadal nie było. Postanowiłam, że sama będę oglądać filmy. Wzięłam do ręki miskę z popcornem, włączyłam telewizję i zaczęłam oglądać. Nagle wpadł do mojego domu Niall, cały z bananem na twarzy i z kwiatami w rękach, uklęknął i zaczął coś mamrotać.
-Kochanie,przepraszam,że się spóźniłem,czy twa osoba zdoła wybaczyć takiemu niewdzięcznikowi, jak mi? -zapytał.
-Haha, Niall, co ty odstawiasz? Pewnie, że wybaczę, głupku!-odpowiedziałam i go pocałowałam.
Usiadł  koło mnie,otulił i zaczęliśmy oglądać.Film był bardzo ciekawy i świetnie się bawiłam.Robiło się późno i postanowiłam,że pójdę wcześniej spać.Nialler zrobił to samo.Przygotowałam łóżko i się położyliśmy.Jeszcze chwilę ze sobą pogadaliśmy i zasnęłam.

***
Wstałam. Zobaczyłam, że Niall jeszcze śpi, więc wzięłam kartkę i długopis i napisałam:
"Wyszłam,żeby zobaczyć,co u Harrego,kanapki są w lodówce"
Potem ubrałam się w dres i zwykłą koszulkę i wyszłam.Po kilku minutach znalazłam się przed szpitalem.Weszłam i od razu pobiegłam do pokoju Harrego.Gdy otworzyłam drzwi,loczek uśmiechnął się.
-Cześć,co u ciebie? Jak się czujesz? Przynieść ci coś?-zapytałam.
-Dobrze i nie, nie przynoś, wszystko w porządku, tak jakby..-powiedział.
-Tak jakby? O co chodzi,  Hazza? Znam te minę..
-Chodzi o ten świstek papieru.-odpowiedział.
-Co to? -spytałam.
-Wezwanie do sądu za to,że skrzywdziłem w jakiś sposób Caroline,czego oczywiście nie zrobiłem.Najgorsze jest to,że  ma jakieś nagranie, na którym ktoś się pode mnie podszywa..
-CO?!-krzyknęłam.


Podoba wam się ten rozdział? Według mnie słaby :c
W każdym razie, WAŻNA SPRAWA:
tworzę listę osób, które chcą być powiadamiane
o nadchodzącym rozdziale, chcesz się na niej znaleźć?
Pod tym rozdziałem lub na moim profilu na tt (@SwagAlexx)
napisz proste słowo "ja" i tyle :)
KAŻDA OPINIA JEST DLA MNIE WAŻNA,
jeśli możesz ----> skomentuj :3






środa, 29 sierpnia 2012

Rozdział 8

Bo ten sms mną wstrząsnął. Caroline napisała mi:
"Witaj skarbie, mam nadzieję, że jesteś zadowolony z tego,  co zrobiłeś, bo wiesz, że mnie popamiętasz. Życzę udanego wieczoru i bacznie pilnuj drzwi, haha :) Twoja ukochana Caroline :* xx"
Boję się. Po prostu się boję. Dokładnie jak pięcioletnie dziecko.  Strasznie mnie to śmieszy,ale nie złagodzi strachu,który teraz czuję. Bacznie pilnuj drzwi? Tego nie zrozumiałem, ale mam złe  przeczucie. To byłoby dziwne zadzwonić do mamy? Nie, nie będę jej w to mieszał, przecież nie mam dziesięciu lat, tylko osiemnaście. Muszę się otrząsnąć. Co jakaś reporterka może mi zrobić? Najwyżej napisać jakieś kłamstwa o mnie, o dziewczynach, o kolegach. Szczerze, teraz mam to gdzieś. Zasnąć? Nie, nie mogę, a jak coś się stanie? Ogarnia mnie przerażenie. Czuję się jak w jakimś horrorze. Zadzwonić  do Kasi? Ona zawsze mi pomoże, ja to wiem. Dobra, zrobię to. Wykręciłem jej numer. Odebrała dosyć szybko.
-Loczek! Co tam, czemu dzwonisz? -powiedziała ze śmiechem w głosie.
-Dzwonię w ważnej sprawie, czy to będzie głupie, jeżeli cię spytam, żebyś teraz przyjechała? -zapytałem głucho.
Zapadła cisza, po kilku sekundach odpowiedziała.
-O-ok? Zaraz będę,  mam nadzieję, że to coś ważnego, Hazza. -powiedziała  i się wyłączyła.
Cieszę się, że mogę na  nią liczyć. Zanim się nie obejrzałem, ktoś zapukał do drzwi. Zobaczyłem, czy to Kasia - tak, to ona. Otworzyłem ją i mocno przytuliłem, z oczu popłynęły mi łzy i zacząłem szlochać jak małe dziecko. Nie mogłem tego powstrzymać i sam się sobie dziwiłem.
-Co jest, Harry? -zapytała.
-Caroline, ona chyba chce mi coś zrobić.-powiedziałem i pokazałem jej sms-a.
-A to wredna zdzira! Mówiłam ci, że nic z tego dobrego nie wyjdzie, mówiłam! Oczywiście pan wielki mądraliński mnie nie słuchał i teraz jego szurnięta ex chce mu coś zrobić. No nie wierze, po prostu nie wierze. Co teraz zrobisz?-spytała.
-Jak to co? Mnie się pytasz? Skąd ja mam to wiedzieć, ale możesz dzisiaj zostać na noc, prawda?
-Chyba tak, ale zadzwonię  do Niallera żeby też wpadł, ok?
-Dobra..

*oczami Kasi*
Wyjęłam z torebki mojego białego iPhone'a i zadzwoniłam do Nialla. Odebrał, powiedziałam mu co się dzieje. 
-Zaraz tu będzie. -powiedziałam do Hazzy. 
W jego oczach widziałam lęk, strach, smutek, przerażenie.. Do mojej głowy leciał  stos pytań, pytań, na które Harry nie byłby w stanie odpowiedzieć. Z moich myśli wyrwał mnie Niall, który wbiegł  szybko do domu i mnie przytulił.
-Co jest kochanie? Coś wam się stało? Gdzie jest Caroline? O co wam chodzi? - z przerażeniem zadawał pytania.
-Nic mi nie jest, Hazzie zresztą też, ale.. Caroline chce mu chyba coś zrobić, patrz, jakiego wysłała  mu sms-a..-powiedziałam.
-Co ona od ciebie chce, Harry? Nie dość, że ci złamała  serce to ci jeszcze chce zniszczyć życie. Nienormalna jest. -zaczął. -Dlatego, Harry, dzisiaj z wami zostanę, a jutro wszystko powiesz mamie i ochronie. Musisz być ostrożny, pamiętaj.-skończył.
Niall - słodki i opiekuńczy facet, który wie, jak poprawić humor i złagodzić sytuację. Po jego słowach go pocałowałam, zasłużył sobie. Hazza się odwrócił..
-Dobra, to tak,ja śpię z Niallerem, a ty Harry chcesz spać z nami czy sam? -zapytałam go.
-Z wami, z wami! - krzyknął  loczek.Zachichotałam.
-W takim razie chodźmy spać, ja jestem zmęczona.-powiedziałam i poszłam na górę. Chłopcy za mną.
Od razu położyłam się na łóżku. Hazza i Niall obok mnie. Kocham ich oboje. 

***
Obudziły mnie dziwne odgłosy z dołu. Zobaczyłam, że chłopcy jeszcze śpią, więc pomyślałam, że to kot Hazzy. Trochę się przestraszyłam,  więc zeszłam do połowy schodów i zdołałam ujrzeć mężczyznę w czarnym ubraniu. Cała zbladłam. Po cichu znowu weszłam na górę  i szybko ich obudziłam.
-Co jest?-zapytał zaspany Niall.
-Jak to co, ktoś jest na dole.-powiedziałam.
-Kto?-tym razem spytał Harry.
-Jakiś mężczyzna.-odpowiedziałam  z przerażeniem.
Oboje się  podnieśli, wzięli jakiś kij bejsbolowy i zeszli na dole.Niall zaszedł go od tyłu, zamachnął się, ale włamywacz w porę się skapnął i uciekł.Kto to mógł być?-to pytanie nie dawało mi spokoju.
-Dobra, najważniejsze jest to,że już uciekł.Może tu nie wróci.-powiedziałam.
-Miejmy nadzieję.-odpowiedział zdołowany Hazza.
Po całym zdarzeniu poszłam wziąć szybki prysznic i wyszykowałam się w to. Zeszłam na dół, otworzyłam lodówkę,wzięłam masło,pomidora i ogórka i zaczęłam przygotowywać kanapki. Niall od razu je wywąchał, więc zbiegł na dół i zabrał mi jedną-cały on.Potem zszedł Harry i też jedną wziął.Gdy chciałam wziąć z blatu sól moją uwagę przykuła mała kartka papieru.Podniosłam ją i zaczęłam czytać:
"Jak tam dzisiejsza noc? Mam nadzieję, że przestraszyłeś się włamywacza,
bo on i tak jeszcze z tobą nie skończył, kochanie. Adrenalina mam nadzieję,
że  ci wzrosła, bo jeszcze z tobą nie skończyłam. Tak, dobrze czytasz.
To dopiero początek, Hazza. Twoja ukochana Caroline :) x"
Prawie mi oczy wyskoczyły, jak skończyłam.Natychmiast pokazałam list Harremu,on tylko usiadł na kanapie  i schował głowę w kolana.Usiadłam koło niego i go przytuliłam.Wiem,że teraz tego potrzebuje.Niall musiał iść, bo umówił się z Joshem,że pogra z nim w gry komputerowe.Hazza musiał iść do studia,teraz jego kolej na nagrywanie solówek.Ja musiałam pomóc mamie w domowych porządkach,ostatnio w ogóle z nią nie rozmawiałam i zaniedbywałam ją.Pożegnałam się z Harrym krótkim "cześć,trzymaj się" i poszłam.

*oczami Harrego*
Dobra,muszę iść do studia.Nie mogę pozwolić,aby ogarnęła mnie panika.Wyszedłem z domu,pomyślałem,że   do studia pójdę spacerem.Przechodząc przez ulicę podśpiewywałem sobie nasz najnowszy singiel.Nagle coś uderzyło we mnie z taką mocą,że upadłem..

*oczami Kasi*
-Cześć,mamo!-krzyknęłam wchodząc do domu.
-Kasia,jak dobrze że jesteś.Musimy zabrać się za porządki.-powiedziała.
-Dobra,zacznę ścierać kurze koło telewizora,ok?-zaproponowałam.
-Jasne,ja w tym czasie umyje podłogi na górze.-odpowiedziała.
Wzięłam ściereczkę i zaczęłam ścierać kurze.Włączyłam telewizor,bo chciałam  posłuchać co nieco o świecie.W pewnym momencie coś mnie oderwało.
"Członek zespołu One Direction, Harry Styles, został potrącony dzisiaj przez samochód, prawdopodobnie szedł do studia.Jego stan jest stabilny, ale w każdej chwili może się pogorszyć.
Wielkie współczucie dla jego rodziny. Lekarze robią,co mogą,aby pomóc chłopakowi. Więcej
informacji na ten temat ukażę się popołudniu.Dziękujemy za oglądanie,życzymy miłego dnia."
Po usłyszeniu tej informacji zaczęłam się drzeć na cały pokój i płakać. Jak to możliwe? Dlaczego on?Mama od razu do mnie podbiegła i mnie przytuliła, a ja szlochałam.
-Co się stało?-zapytała.
-H-Harrego potrącił samochód i jest w szpitalu.-powiedziałam.
-Co?-spytała matka z niedowierzaniem.
-To, co usłyszałaś, jadę do niego natychmiast. Idę zawiadomić jego rodzinę.Mamo, możesz mnie zawieść?
-Jasne, wsiadaj!
Wyszłyśmy z domu i wsiadłam do auta.Mama wcisnęła pedał gazu i w mgnieniu oka już byłyśmy. Wbiegłam do szpitala, zapytałam się o numer pokoju i poszłam. Otworzyłam drzwi - tak, to Hazza. Miał liczne rany na twarzy. Wszędzie bandaże, wyglądał jak mumia.
-Harry, jak się czujesz?-zapytałam płacząc.
-Kasia? Hej,nie zbyt dobrze, coś mnie uderzyło,to chyba samochód.-odpowiedział chrypliwie.
-Tak,wiem,słyszałam.Co teraz zrobisz?Przecież wiesz,przez kogo to.-powiedziałam.
-Wiem,przez kogo i zamierzam z nią skończyć.
Potem parę razy kaszlnął i zamknął oczy.


Jak wam się podobał taki rozdział?Szczerze, nie wiem,czy mi wyszedł.
Liczę na wasze opinie w komentarzu :)
+ Jeżeli chcecie być powiadamiani o nowych rozdziałach,
napiszcie do mnie na twitterze "ja", ok?
Mój tt: @SwagAlexx 
Dziękuję za czytanie, za tyle wyświetleń i za każdy komentarz. :)
I wiem,że na razie Hazza ma przykry los,ale obiecuję,
potem się poprawi.
+ Jeszcze  jedna ważna sprawa: Jeżeli ktoś ma bloga
z opowiadaniami, imaginami, mogę go polecić,
ale jeżeli też wy polecicie mój,ok? Chętnych
również zapraszam na mojego tt.
Napiszcie wtedy do mnie  "Blog", ok? :D 
A! No i wszystkie swoje pytania co do opowiadania
możecie kierować tutaj: http://ask.fm/horanlooverr :)



niedziela, 26 sierpnia 2012

Rozdział 7

-Cześć Harry.-powitałam go.
On szybko się odwrócił i zasłonił twarz. Usiadłam koło niego i go przytuliłam, tak mocno, jak tylko potrafiłam. Teraz już nic mnie nie obchodziło, ważne było dla mnie, żeby Hazza przestał płakać. Już się domyślam, co się stało. Głupia Caroline, wiedziałam, że jest taką samą idiotką jaką była.
-Ka-kasia?-zapytał chrypliwie.
-Tak, to ja. Co jest Harry?-zapytałam nieśmiało.
-Nic, po prostu miałaś racje, dobra?-odpowiedział pytaniem na pytanie.
-Widzisz, mnie się nie ignoruje tylko słucha, zapamiętaj to sobie.-powiedziałam stanowczo.
-Dzięki, następnym razem tak zrobię.-odpowiedział z lekkim uśmiechem.
-To co, loczku, chcesz iść z nami na zakupy?-zapytałam go i parsknęłam śmiechem.
-Jasne, ale ja stawiam!-zawołał.
-Pewnie.-powiedziałam.
Podeszliśmy do dziewczyn. Przywitał się z nimi i zaczęło się szaleństwo zakupów. Potem weszliśmy do starbucksa. Jejku, ich kawa jest pyszna! Zawsze mnie pobudzała. Dużo rozmawialiśmy, szczególnie o tym, co stało się z Hazzą i Caroline. W pewnym momencie przyszła.. tak, ona.
-Harruś, kochanie, co się z tobą dzieje?-zapytała.
-Co się ze mną dzieje? Ze mną? To pytanie leci w twoją stronę. Jesteś zwykłą suką.-powiedział.
-Jak to? Co ty powiesz? Takim gówniarzem jesteś? To z nami koniec!-krzyknęła.
-Nas już dawno nie ma..-odpowiedział ze śmiechem w głosie.
Po tych słowach Caroline poszła do swojego nowego chłopaka. Haha, żal mi jej tak bardzo. Zwykła puszczalska i tyle.. Ale nie będę się nią przejmować, w końcu nie była mi bliską osobą. W każdym razie dzisiejszy dzień spędziłam z najlepszymi przyjaciółmi,jakich mogłam mieć i jestem bardzo szczęśliwa.
Wszystko powoli się układa. Wiem, zostało jeszcze wiele do naprawienia, ale o tym pomyślę później.
-To co, zbieramy się?-zapytała Dan.
-Już późno, raczej tak. Jutro i tak muszę iść jeszcze do studia nagrać jedną wersję piosenki z chłopakami. Harry, mógłbyś mnie podwieść?-zapytałam.
-Pewnie Kasia, wsiadaj, zaraz do ciebie przyjdę.-powiedział.
Weszłam do auta. Po kilku minutach Hazza przyszedł. Całą drogę spędziliśmy w milczeniu, ale nagle mi się  wymsknęło:
-Harry, co jest z tobą i Caroline?-zapytałam. Spaliłam się ze wstydu.  Przecież on nie chce o tym mówić. Głupia ja.
-Naprawdę chcesz wiedzieć?-spytał.
-Tak, chcę.Wiem,że miałam rację,ale chcę wiedzieć,jak cię zraniła.-odpowiedziałam.
Harry zatrzymał samochód. Spojrzał mi w oczy.
-W takim razie ci powiem.Poszedłem do Caroline.Otworzyłem drzwi i wszedłem,a na kanapie zobaczyłem ją z jakimś kolesiem.Jak myślisz,co oni mogli robić?Na pewno nie pizze.-powiedział.
-Tak mi przykro.
Po tych słowach przytuliłam go, odwzajemnił gest.Uśmiechnął się.Potem znowu włączył samochód i pojechaliśmy.Gdy dojechaliśmy do domu,pocałowałam go w policzek i wysiadłam.Zarumienił się.Weszłam do domu,a na mnie czekał nie kto inny,tylko Nialler.
-Hej skarbie.-powitałam go i wpadłam mu w ramiona.
-Cześć.Gdzie byłaś,bejbe?-zapytał.
-W sklepie z Dan, Perrie i El, potem dołączył do nas Hazza.-powiedziałam.
-Zazdroszczę ci! Ja spędziłem cały dzień w studiu,bo musiałem nagrać jako jedyny dzisiaj moje solówki.Mogę zostać na noc?-spytał.
-Pewnie,zaraz pościelę łóżko i pójdziemy spać,bo nie wiem jak ty,ale ja  już zasypiam.-odpowiedziałam.
Po tych słowach zabrzęczał mi telefon.Otworzyłam sms-a:
"Dzięki za fajny dzień,nigdy wcześniej się tak nie cieszyłem po rozstaniu z Caroline.Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy,Kasiu.Trzymaj się,dobrej nocy :) xx"
Momentalnie miałam banana na twarzy,haha.Kocham tego loczka tak bardzo,że nie zamieniłabym go na nikogo innego.Potem pościeliłam łóżko i zawołałam Nialla.Myszkował w kuchni.Zaciągnęłam go za bluzkę do pokoju.Szybko umyłam zęby i poszłam spać. Koło mnie położył się mój ukochany misio.Przytulił mnie i zasnęliśmy.
***
Ze snu wyrwał mnie wkurzający budzik Nialla.
-Kochanie,wyłącz ten budzik.Wiesz przecież,że nienawidzę tej melodii.-powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Wiem wiem,ale pora wstawać,czas do studia.-odpowiedział.
Wstałam,umyłam się i ubrałam w to.
-Gotowy już jesteś?!-krzyknęłam.
-Tak, chodź to samochodu, Hazza nas podwiezie!-odpowiedział.
-Juuuuż!
Zeszłam na dół i wybiegłam z domu.Wsiadłam do samochodu Harrego i ruszyliśmy. W aucie była głucha cisza - tak, głucha.
Dojechaliśmy do studia.Wysiadłam i weszłam do studia. Wszyscy już czekali. Liam, Zayn, Lou nas powitali i zaczęliśmy nagrywać.
*Oczami Harrego*
Po skończonych próbach i nagrywaniu mogliśmy wrócić do domu. Wsiadłem do samochodu, już miałem go odpalić, ale przyszedł mi sms od.. Caroline?! Otworzyłem i przeczytałem. Serce zaczęło mi bić szybciej.W oczach miałem strach, bo...
________________________________________________________________

I co?  Krótki, ale jest :) Jak wrażenia? Jak myślicie, co napisała Caroline? :D Wasze opinie piszcie w komentarzu, BARDZO WAS PROSZĘ!


piątek, 17 sierpnia 2012

Pożegnanie

Już pewnie większość z was wie, że  od 18 do 25 sierpnia mnie nie ma. Już nie dodam dzisiaj rozdziału,ale jak będę mogła u kuzynów - to dodam, obiecuję. Na razie chcę wasz też trochę utrzymać w niepewności. Dziękuję za tylu obserwatorów, tyle wyświetleń i tyle miłych komentarzy. Mam nadzieję, że podczas tej krótkiej przerwy mnie nie opuścicie. ;)


Dzięki za czytanie mojego opowiadania, trzymajcie się no i bawcie
się na całego przez ostatnie dni wakacji :D 

czwartek, 16 sierpnia 2012

Rozdział 6

Przeczytałam sms-a. Do oczu zaczęły napływać mi łzy, litrami. Nie wiedziałam, co odpisać. Po tym, co mu powiedziałam zrobiło mi się go strasznie żal. Palce mi zdrętwiały, ale zdołałam napisać chociaż to:
"Harry, jesteś moim przyjacielem i wiedz, że jesteś mi bardzo bliski. Nie chciałam cię tak pochopnie oceniać, mam nadzieję, że mi to wybaczysz. Jeżeli uważasz, że spotykając się Caroline  jesteś szczęśliwy, to w takim razie ja też się cieszę x"
Trudno było mi myśleć o czymkolwiek po jego sms-ie. Na moim wyświetlaczu pojawiła się nowa wiadomość. Szybko odpisał.
"Dzięki, że mnie rozumiesz. Dzięki, że przy mnie jesteś i dziękuję, że mnie wspierasz. Nie mogłem mieć chyba lepszej przyjaciółki od ciebie"
Uśmiechnęłam się do siebie. Tak się wyszczerzyłam, że jak mama weszła do pokoju popatrzyła się na mnie jak na jakieś dziecko z adhd. Trudno, ale oczywiście, musiała  zapytać.
-A co ty się tak cieszysz, co?
-Co? Ja? Nie, kolega przysłał mi żart. W każdym razie, kładę się już  spać, dzięki za troskę.
Po tych słowach pociągnęłam mamę na korytarz i zamknęłam jej drzwi przed nosem. Wiem, to nie było miłe z mojej strony, ale jutro czeka mnie pracowity dzień. Najpierw szkoła, potem studio. Nie mogę się doczekać!
***
Poranek. Ptaki zaczęły śpiewać za moim oknem. Wstałam i ubrałam się w: to. Na moim wyświetlaczu pojawiło się imię "Karolina" - moja BFF z Polski. Oczywiście, strasznie się stęskniłam za nią.
-Aaaa, Karolina, cześć!-pisnęłam z radości.
-No hej, a komuś się o mnie chyba zapomniało, co? -zapytała drwiąc.
-Nie zapomniało, po prostu mam sporo na głowie, ale opowiadaj, co u ciebie?
-Świetnie i mam dobre wieści, mama zgodziła się, abym przyjechała do ciebie na wakacje. W końcu za tydzień się zaczynają! -powiedziała entuzjastycznie.
-Co? Naprawdę? To przyjeżdżaj! -krzyknęłam.
-Jasne, dzięki, narka. -pożegnała się.
Ile niespodzianek przed wakacjami. Pomyślałam jeszcze o tym chwilę, ale zobaczyłam, że goni mnie czas. Wzięłam torbę i wyszłam z domu. Akurat zobaczyłam, że podobny samochód do Harrego stoi przed moim domem. Wysiadł kierowca - tak myślałam, że to on.
-Siema, podwieźć cię sarenko? -zapytał i mnie przytulił. Odwzajemniłam gest.
-Pewnie, dzięki wielkie. -odpowiedziałam z uśmiechem.
Wsiadłam do auta. Przez całą drogę się wygłupialiśmy, jak to Harry i ja. Dojechaliśmy do szkoły. Wysiadłam, pożegnałam się i weszłam do budynku. Wszystkie oczy się na mnie patrzyły. Słyszałam pytania "ona i Harry razem?, "Harry Styles ją przywiózł?" i "za kogo ona się ma?". Zbladłam. Nie zwracałam na to uwagi, niech myślą, co chcą, mam to w nosie. Weszłam do klasy i przez połowę lekcji byłam nieobecna. Gdy się skończyły, od razu z uśmiechem na twarzy wybiegłam ze szkoły. Doszłam do studia, weszłam i oniemiałam. Jak tu.. ślicznie. Dużo porozwieszanych płyt, czadowe tapety i.. chłopcy!
-Cześć! Ale się za wami stęskniłam! -zawołałam.
-Ej, my za tobą też. -powiedział Malik i mnie przytulił.
Potem po kolei każdy z chłopaków do mnie podchodził. Kocham ich. Naprawdę ich uwielbiam. Potem weszłam do pomieszczenia, w którym było 6 mikrofonów. Zaczęli śpiewać. Teraz moja kolej. Chyba poszło mi dobrze, bo mężczyzna, który to nagrywał wyszczerzył się. Haha. No i koniec. Potem wszyscy razem to odsłuchaliśmy i wyszło jeszcze lepiej, niż sądziłam. Strasznie się cieszę. Może powinnam pomyśleć poważnie o karierze piosenkarki? To pytanie nie daje mi spokoju odkąd Niall mi powiedział, że mam anielski głos.

*oczami Harrego*
-Super wyszło! Kasia, masz naprawdę niesamowity głos! -zawołałem i ją mocno przytuliłem. 
-Dzięki, naprawdę dziękuję, że się zgodziliście, abym z wami zaśpiewała. -powiedziałam.
Gdy nadchodził wieczór każdy z każdym się pożegnał i poszedł do domu. Zdziwiło mnie to, że Caroline nie przyszła mi pogratulować nagrania ostatniej piosenki. Mogła chociaż zadzwonić, czy coś. A może to ja powinienem tak zrobić? Myślałem nad tym długo i zadzwoniłem. Odebrała po 4 sygnałach.
-Hej skarbie, co tam? -zapytałem.W tle usłyszałem jakieś dziwne odgłosy.
-Przepraszam, ale nie mogę teraz rozmawiać. -powiedziała. Usłyszałem jej śmiech i czyiś głos w tle. 
Nie dawało mi to spokoju, więc poszedłem do jej domu. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ją na kanapie z jakimś kolesiem. Chyba mnie nie zauważyli.
-Caroline, z nami koniec! -krzyknąłem i trzasnąłem drzwiami. 
Chyba usłyszała, bo zaczęła zadawać jakieś pytania, nie usłyszałem ich, bo wsiadłem do samochodu. Zdziwiło mnie to, że zacząłem.. płakać. Śmieszne, teraz nie mam już nikogo. Zostałem sam, dosłownie. Kasia ma Niallera, Liam ma Danielle, Zayn ma Perrie a Louis ma Eleanor. Wiedziałem, że któremuś z nas się nie powiedzie w miłości, ale nie wiedziałem, że tym kimś będę ja - Harry Styles. Wróciłem do domu, nie miałem ochoty do nikogo się odezwać. Poszedłem spać.

*oczami Kasi*
Wróciłam do domu, cała zmęczona, na szczęście zaczyna się weekend. Postanowiłam, że zadzwonię do Dan  , Perrie i El, spotkamy się i pójdziemy wszystkie na zakupy. Każdej z nich wysłałam takiego sms'a:
"Hej, masz ochotę na jakieś zakupy? :) x"
W błyskawicznym tempie mi odpisały:
"Pewnie, przyjdę do ciebie o 10. Dan. :) x"
"Jasne, wpadnę  po 10. El. :* x"
"Żartujesz? Brakowało mi tego! Wpadnę przed 10, skarbie. Perrie. x :)"
Po ostatnim sms-ie  położyłam się i zasnęłam.
***
Promienie słońca wpadały do mojego  pokoju. Nie chciałam,aby dziewczyny zastały mnie w piżamie, więc szybko ubrałam się w: to. Usłyszałam dzwonek do drzwi. Zeszłam na dół i otworzyłam je. Rzuciły się na mnie wszystkie 3 dziewczyny. Odwzajemniłam gest i zaprosiłam je do środka.
-Więc to jest twoja chata! -krzyknęła z uśmiechem Perrie.
-Nie powiem, że brzydko, jest genialnie! -zawołała Dan.
-Świetny dom, czadowy, Kasia! -powiedziała  El.
-Dzięki dziewczyny, to co? Zaczynamy zakupy? -zapytałam entuzjastycznie.
-No ba, dziewczyno, po to tu jesteśmy. Pojedziemy moim wozem. -zaproponowała Dan.
-Ok. -wszystkie się zgodziłyśmy.
Wyszłyśmy z domu. Zamknęłam drzwi i wsiadłyśmy do auta. Przez całą drogę plotkowałyśmy. Dojechałyśmy na miejsce. Wszystkie krzyknęłyśmy i wbiegłyśmy do centrum handlowego. Nagle w Nando's zobaczyłam Harrego, ale samego. Zauważyłam, że płakał. Głowę miał schowaną w ręce. Postanowiłam, że do niego podejdę...

__________________________________________________________________

No to 6 rozdział za mną. Dla tych, którzy jeszcze nie zostali poinformowani, od 18 do 25 sierpnia nie będzie mnie i rozdziałów również. Dodam jutro jeszcze, a potem 26 powinnam dodać kolejny. Dzięki za czytanie, BARDZO PROSZĘ o opinie w komentarzu :) x

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 5

-Co? Żarty sobie robisz? -zapytał niedowierzająco Niall.
-A wyglądam, jakbym żartowała? -odpowiedziałam na pytanie pytaniem.
-Nie,nie wyglądasz..Już nie rozumiem,o co chodzi,pogubiłem się...
-Ja też już nic nie ogarniam..Niall,musimy to wyjaśnić,Harry nie może popełnić tego błędu ponownie, przecież o tym wiesz. -powiedziałam stanowczo.
-Pewnie,że wiem,ale Harry nie ustąpi tak szybko. 
-W takim razie musimy użyć tradycyjnej metody.
-Jakiej?-zapytał.
-Rozmowy, głuptasie!
Jak powiedziałam,tak i zrobiłam.Pożegnałam się z Niallerem i poszłam w stronę domu Harrego.Zapukałam do drzwi.
-Kasia,co ty tu robisz?-zapytał Harry.
-Przyszłam,żeby z tobą pogadać.Mogę wejść?
-Jasne!
Przeszłam przez drzwi i oczom nie wierzyłam.Wielki salon,szerokie schody i złote balustrady.Czułam się jak w jakimś zamku,w którym jestem księżniczką.
-Harry,to,to jest twój dom?
-No,tak.
-Ogromny i...czadowy.-powiedziałam z uśmiechem.
-Dzięki, ale chciałaś o czymś pogadać.Siadaj i mów,co ci leży na duszy.
-Dobrze,więc..dlaczego jesteś znowu z Caroline?Wiem,że mówienie,żebyś z nią zerwał nic nie da, więc nie będę o to prosić. Chcę wiedzieć,co cię nakłoniło,aby do niej wrócić..Chcesz,żeby znowu directionerki uważały cię za kogoś,kim nie jesteś?Harry,to chore,jak nastolatek umawia się z 32-latką,przecież wiesz.
-Coś czułem,że właśnie o tym będziesz chciała rozmawiać.W takim razie,wróciłem do Caroline,bo ją  kocham.Tamto zerwanie było największym błędem mojego życia.-odpowiedział.
-Harry,ty jej nie kochasz,ty po prostu chcesz na siłę mieć dziewczynę.Kocham cię jak przyjaciela i będę cię szanować,ale nie mam zamiaru patrzeć,jak próbujesz zrobić z siebie kogoś,kim nie jesteś.
-Ale ja może właśnie taki jestem?
-Dobra,to nie ma sensu,ale jak zobaczysz,jaka jest Caroline i jaki jesteś ty,to zrozumiesz,że ona na ciebie nie  zasługuje.
Po tych słowach wstałam z kanapy, wyszłam i trzasnęłam drzwiami.Strasznie mnie wkurzył,wiem,że on taki nie jest.Nie jest typem faceta,który leci na starsze kobiety.Mam nadzieję,że w końcu zmądrzeje i przejrzy na oczy,jakim jest palantem spotykając się z nią...

*oczami Nialla*
Wszedłem do studia,gdzie chłopcy jak zawsze się wydurniali.Przerwałem na chwilę te błazenadę i krzyknąłem:
-Chłoooopcy!Mam ważną sprawę i ona nie może czeeeeeekać!
-Co chcesz?Przerywasz nam zabawę!-ze smutną miną powiedział Louis.Za nim przyszła reszta chłopaków.
-Słuchajcie,słyszeliście kiedykolwiek głos Kasi?Jest anielski,więc wymyśliłem,żeby zaśpiewała na naszym albumie. Zgadzacie się?-zapytałem.
-Nie?Niall,my już  wszystko zaplanowaliśmy.Jutro nagrywamy ostatnią piosenkę..-odpowiedział Zayn ze złowieszczym błyskiem w oczach.
-Co?No właśnie, nigdy z nikim nie śpiewaliśmy duetów,zróbmy to teraz!-powiedział błagająco z miną słodkiego szczeniaczka.Po jakichś 20 staraniach,ulegli i się zgodzili.
-Dzięki chłopaki,kocham was!
Gdy to powiedziałem,przytuliłem ich i natychmiast wybiegłem ze studia.Niestety,kilka fanek mnie zauważyło..No cóż,zrobiłem z nimi kilka zdjęć,rozdałem autografy i miałem wolną chwilę.Wykręciłem numer Kasi,po 2 sygnałach odebrała.
-No hej misiu,jak tam sprawa Harrego?-zapytałem.
-Nijak, on nic nie rozumie,chce sobie zniszczyć życie.Nie wiem co robić,nie będę się w to dalej angażować.-odpowiedziała ze złością w głosie.
-No i świetnie,pan dorosły sam musi sobie uświadomić,jakim jest debilem.Poza tym,mam dobre wieści,chłopcy zgodzili się,abyś zaśpiewała na albumie!-zawołałem.
-Naprawdę?Jejku,dzięki chłopcy,kocham was!
-Ja ciebie też.Spotkamy się jutro,do zobaczenia kochanie.-pożegnałem się i nagle usłyszałem głos za plecami.
-Aha!To dlatego jesteś szczęśliwy!Chodzisz z Kasią!-zawołał Liam.
-Ciszej!Bo każdy usłyszy!-powiedziałem.
-Niall ma dziewczynę,Niall kocha kogoś bardziej niż jedzenie.-podśpiewywał.
-Dobra,skończ.Tak,chodzę z Kasią.
-Czemu nie powiedziałeś?-zapytał zdziwiony.
-Bo zaraz polecą hejty w internecie,a ja tego nie chcę.-odpowiedziałem.
Liam zrobił minę,jakby mnie nie do końca zrozumiał.Nie chciałem ciągnąć tej głupiej rozmowy dalej,więc wszedłem do studia.

*oczami Kasi*
Nie wiem,czy dobrze zrobiłam,wybiegając z domu Harrego.Ale zaraz,przecież jest już pełnoletni,mam w nosie z kim będzie się umawiał.Powiedziałam,co miałam  powiedzieć, nie zrozumiał,widocznie nie dojrzał do tak dorosłego wieku.Nie chcę już nawet o tym myśleć,a stos pytań przychodzi mi do głowy.Jeżeli jest świadomy tego,co robi,to ok,ale niech potem nie przychodzi do mnie z płaczem,że na twitterze i facebooku lecą na niego hejty i na Caroline.Niech lecą-nie moje życie,nie mój cholerny interes.Ja mu wytłumaczyłam,co jest dobre,a co złe-nie zrozumiał.Wtedy przyszedł do mnie sms:
"Tak,jestem świadomy,że to dziwne spotykać się  z 32-latką,ale nie mam nikogo bliskiego.Nie,ciebie też nie mam.Wiem,że na mnie nie zasługujesz,zasługujesz na kogoś,kto cię zrozumie i nie będzie takim dupkiem jak ja.Cieszę się,że mi wszystko wytłumaczyłaś,ale nie chcę żyć w świadomości,że jestem sam,dlatego spotykam się z Caroline."

______________________________________________________________________

Według mnie rozdział kiepski :c Ciągle gadają,ale może wam się spodoba.Bardzo ładnie proszę o opinie w komentarzu kochani. <3
JAK BĘDZIE 20 KOMENTARZY NAPISZĘ NOWY ;3 JAK NIE, TO NIE :c


poniedziałek, 13 sierpnia 2012

Ważna informacja!

Witajcie moi kochani czytelnicy! :) Mam dla was ważną wiadomość! Od 18 do 25 sierpnia nie będę pisać rozdziałów, ponieważ będę u kuzynów, a tam raczej nie mogę, poza tym basen mają XD W każdym razie niedługo dodam naraz 2 rozdziały, żebyście się nacieszyli :D Dzięki za czytanie, polecajcie mojego bloga innym directionerkom, kocham was! <3 I tu dla was taki tam śmiechowy Hazza i Horanek :3


Rozdział 4

Do mojego pokoju jak zawsze wlatywały promienie słońca, przez co zawsze się budziłam - dzisiaj też. Niechętnie wstałam, umyłam zęby i ubrałam się w to. Zeszłam na dół, zjadłam wielką miskę płatków i przypomniałam sobie wydarzenia ze wczoraj - Nialla, który mnie kocha i który ze mną jest oraz Harrego, którego zraniłam. Muszę to dzisiaj załatwić, wyjaśnię z nim wszystko i będzie dobrze, chyba... Po skończonym śniadaniu wzięłam torbę i poszłam do szkoły.

*oczami Liama*
Niall jest szczęśliwy..Co?! Chyba coś się musiało wydarzyć, bo skacze jak debil. Nigdy nie widziałem go w takim stanie. 
-Niall..Niall..Niall! -krzyknąłem.
-Co Liam? Nie widzisz, że teraz nie mogę? -odchrząknął.
-Widzę, ale możesz wytłumaczyć swoje dziwnie podejrzane zachowanie? -zapytałem.
-W swoim czasie się dowiesz, a ten czas jeszcze nie przyszedł. -odpowiedział.
Zdziwiły mnie jego ostatnie słowa..Natomiast z Harrym jest coś nie tak, chodzi smutny. Na próbach, gdy mamy przerwę jako pierwszy opuszcza pomieszczenie i idzie ze łzami w oczach do toalety. Często też rozmawia sam do siebie..  Nie rozumiem ich, przechodzą jakiś ponowny okres dojrzewania? Jak o tym myślę, to mi się śmiać chce. Mam nadzieję, że przed wydaniem albumu  i trasą koncertową nic nas nie poróżni..

*oczami Kasi*
W drodze do szkoły postanowiłam zadzwonić do Nialla. Wczoraj w parku zaczęłam pisać piosenkę i chciałabym, aby ktoś doświadczony ją zobaczył. Wyjęłam z torby mojego iPhone'a i wybrałam jego numer. Po dwóch sygnałach odebrał.
-Cześć, Kasiu. -powitał mnie ciepło.
-No cześć, słuchaj, mam ważną sprawę. Pamiętasz, jak wczoraj w parku coś pisałam? To była piosenka i chciałabym,żebyś ją ocenił, czy jest dobra. Możemy się dzisiaj spotkać? -zapytałam.
-No jasne, o 15 w parku? -zaproponował.
-Pewnie, będę, dzięki, kocham cię, cześć. -pożegnałam się.
Po rozmowie weszłam w mury szkoły. Mam nadzieję, że nikt nie wie jeszcze o związku moim i Nialla. 

*oczami Harrego*
Muszę coś ze sobą zrobić, muszę wziąć się w garść. Tak, Kasia mnie nie kocha, ale to nie znaczy, że nie lubi. Jakoś brakuje mi bliskiej osoby.. Może.. nie, wybij te myśl z głowy! A może jednak.. Dlaczego ja o tym myślę? 

*oczami Kasi*
Po skończonych lekcjach miałam jeszcze dwie godziny do  spotkania. Postanowiłam znowu zajrzeć do parku i napisać kolejną piosenkę. Nagle zauważyłam coś dziwnego.. To był Harry z... Caroline Flack?! Że co?! Żartujesz sobie ze mnie, Harry?! Dlaczego on i ona?! Dlaczego razem?! Jak to?! Do mojej głowy leciał stos pytań. 
-Harry! -zawołałam.
Odwrócił się w moją stronę i uśmiechnął. Podszedł do mnie z.. nią.
-No hej, Kasiu, znasz Caroline? -zapytał.
-Tak, kojarzę. -odpowiedziałam.
-To świetnie, w takim razie, mogę ci powiedzieć wesołe nowiny. Caroline i ja postanowiliśmy znowu być razem. Fajnie, prawda? -powiedział to z tak sztucznym uśmiechem, że nawet głupi by zauważył, że coś jest nie tak.
-Co? Nie rozumiem..Mam nadzieję, że przemyślałeś ten wybór i będziecie szczęśliwy. -ostatnie słowa powiedziałam cicho i poszłam.
Nie wierzę, w to co usłyszałam, po prostu nie wierzę. On i ona znowu razem? To nie ma najmniejszego sensu.. Szybko poszłam do domu, przebrałam się w zwiewną sukienkę, założyłam marynarkę, poprawiłam trochę makijaż i wyszłam. Na miejscu czekał Niall.
-Cześć skarbie. -powitałam go i pocałowałam.
-Cześć. To, śmiało, pokaż piosenkę! -zawołał entuzjastycznie.
-Oto ona, może.. może ci ją zaśpiewam? -zapytałam nieśmiało.
-Jasne, chciałbym usłyszeć, jak śpiewasz. Zaczynaj. -zachęcał.
Zaczęłam śpiewać. Oczy zabłysły mu ze zdziwienia. Gdy skończyłam, wgapiał się tak we mnie z dobre 10 minut.
-Niall, wszystko ok? -zadałam pytanie.
-Jasne, ale..jak ty pięknie śpiewasz. Nie chciałabyś może zaśpiewać z nami jakiejś piosenki na nowy album? Byłoby świetnie! -zaproponował.
-Co..ja?! Naprawdę? A chłopcy się zgodzą? Lepiej ich zapytaj. -powiedziałam.
-No pewnie, powinni się zgodzić. -odpowiedział.
-A, kochanie, mam jeszcze jedną sprawę. Widziałam wcześniej w parku Harrego i Caroline Flack. Boję się, że coś złego się z nim dzieje.
Jak powiedziałam, że widziałam Harrego z Caroline, Niall otworzył szeroko oczy, bałam się, że mu wyjdą ze zdziwienia. Chyba nie mógł w to uwierzyć...

_________________________________________________________________________________

No i 4 rozdział za nami :) Jak mi wyszedł? Nie wiem, czy dość dobrze, dlatego bardzo ładnie proszę o opinie na ten temat :) Mam prośbę, powiedzcie znajomym directionerkom o tym blogu, może je zaciekawię :D Dzięki za czytanie! <3
Mój TT: @horan_looverr

niedziela, 12 sierpnia 2012

Podziękowania

Jejku! Dzięki wam za tylu obserwatorów, tyle wyświetleń  i tyle komentarzy w niecałe 3 dni! Nawet nie wiecie, ile to dla mnie znaczy. Mam nadzieję, że nowy wygląd bloga  jakoś wam przypadnie do gustu + poszukuję kogoś, kto właśnie robi tła na bloga i te inne sprawy, jeżeli nim jesteś - napisz komentarz! :) A jeżeli nim nie  jesteś - to też :D Jeszcze raz dzięki, a 4 rozdział ukaże się jutro albo za 2 dni. ;) xx


Bardzo proszę o polecanie mojego bloga, będzie milej dla mnie i dla was,
jak będzie więcej czytelników. Kocham was x

+PROSZĘ O KOMENTARZ POD TYM POSTEM "JA", JEŻELI
CZYTASZ TEGO BLOGA + JEŻELI  GO CZYTASZ,
DODAJ SIĘ DO OBSERWATORÓW, JEŚLI MOŻESZ.
Z TEGO CO WIEM Z TWITTEROWYCH KONT
TEŻ MOŻNA OBSERWOWAĆ. ;3


sobota, 11 sierpnia 2012

Rozdział 3


Obudziły mnie donośne krzyki. W sumie, dobrze, że tak wcześnie, nie spóźnię się do szkoły. Wzięłam szybki prysznic i zaczęłam śpiewać. Nie wiem co mnie do tego skłoniło, ale śpiewałam. Sama się sobie dziwiłam, ale w końcu w życiu trzeba się rozerwać. Po tych namysłach wybuchłam śmiechem.

*oczami Harrego*
Usłyszałem jakiś anielski głos dobiegający z łazienki. Ja, Liam, Louis i Zayn podeszliśmy do drzwi, aby wsłuchać się w tą  piękną melodię. 
-To jest piękne! Normalnie aż chce się tańczyć.-powiedział Liam.
-Masz racje! Chyba wiemy, co teraz należy zrobić.-odrzekł Louis.
Tak nas poniósł  śpiew Kasi, że zaczęliśmy naprawdę tańczyć.

*oczami Kasi*
Wyszłam z toalety i zobaczyłam, jak chłopcy tańczą przed drzwiami. "Co za debile, haha" - pomyślałam. Nie zwracając na nich dalszej uwagi poszłam do pokoju i ubrałam się w to. Tak, wiem, nie jest to cud świata, ale nie miałam nic innego w szafie. Nagle wszedł do mnie Niall, ja zrobiłam się cała  czerwona, on zresztą też.
-Przepraszam, myślałem, że  to toaleta. -powiedział.
-Nic nie szkodzi, ale skoro już jesteś, to może zostaniesz? Mam jeszcze chwilę czasu. -odpowiedziałam.
-No jasne. To, jak ci się podoba w Londynie? -zapytał.
-Nie mogę się połapać, co jest gdzie, ale pomimo tego jestem zadowolona z przyjazdu tutaj. Polubiłam was i mam nadzieję, że wy mnie też. -zaczęłam. -Poza tym dzisiaj jest mój pierwszy dzień w szkole, trochę się denerwuję, ale mam nadzieję, że będzie dobrze.
-Jasne, że  cię polubiliśmy, niektórzy nawet bardzo. 
Przy ostatnich słowach zarumienił się. Wyczuwam coś, ale nie wiem, co.
-Słuchaj Niall, pogadałabym jeszcze dłużej, ale obowiązki wzywają, więc do zobaczenia. -powiedziałam.
-Jasne. A może chciałabyś  się kiedyś spotkać? Oczywiście, jeżeli masz czas. -zaproponował.
-Pewnie! Ustalimy szczegóły kiedy indziej.
Po tych słowach zeszłam na dół, ucałowałam mamę, przytuliłam chłopaków i wyszłam. Do szkoły pojechałam autobusem. Weszłam za progi i od razu wszystkie twarze zaczęły się na mnie patrzeć. Normalnie mnie osaczały. Tak czy siak, nie zważając na to, poszłam do klasy. Tam poznałam naprawdę fajną Malikę. Jest trochę nieśmiała, ale to nic. Potem poznałam Kate - typowy metal, haha. Ale jest wierna i jej zaufałam. Na końcu spotkałam Rafaela  - kropka w kropkę Kate, jej męska wersja. Na geografii jakimś niefartem - pani się do mnie przyczepiła. Ciągle pytała TYLKO mnie, ale to nie zepsuło mi pierwszego dnia w szkole. Po lekcjach postanowiłam, że pójdę do parku. Zaczęłam pisać tekst piosenki, ale nagle ktoś  mnie oderwał. Zza pleców usłyszałam znajomy głos, który powiedział:
-Podobasz mi się.
Gwałtownie się odwróciłam i ujrzałam...Nialla. Tak, to on! To Niall. Nie wierzyłam własnym oczom, a tym bardziej uszom. W duszy pisnęłam z radości.
-N-Niall, naprawdę? Na serio podobam ci się? -zapytałam.
-Tak, jesteś naprawdę niesamowitą osobą. Wiem, że mogę ci zaufać, ale chciałbym wiedzieć jedno - czy ty też mnie lubisz, tak jak ja ciebie? -niepewnie powiedział Niall.
-Ja, ja..- nie dokończyłam, bo nagle zjawił się Harry.
-Siema Kasia i...Niall?! Co ty tu robisz?!
-Przyszedłem do Kasi, bo miałem do niej ważną sprawę.  -powiedział.
-Spoko, ale pewnie nie tak ważną, jak moja. Czy mógłbym? -zwrócił się do mnie Harry.
-Jasne, mów, co ci leży na duszy. -odpowiedziałam.
-Kasiu, bo ty... ty mi się podobasz, i to bardzo. Jak cię ujrzałem wiedziałem, co czuję. -zaczął. -I mam nadzieję, że ty czujesz to samo. -skończył.
Że co?! Nie możliwe, najpierw Niall, a teraz on?!

*oczami Nialla*
Jak usłyszałem, co powiedział Harry, coś się we mnie obudziło.
-Harry, słuchaj, lubię cię, kocham jak brata, ale ja przyszedłem do Kasi w tej samej sprawie co ty. A teraz, Kasiu, proszę dokończ  to, co chciałaś powiedzieć. 
-No tak, chciałam ci powiedzieć, że ja też lubię jeść, hee.-skłamałam, ale Niall od razu to wyczuł.
-Heh, fajnie, ale teraz na serio, co chciałaś mi powiedzieć? -zapytał po raz drugi.
-Dobra, nie chcę cię urazić  Harry, ale ja czuję coś do Nialla. Uwielbiam was obu, ciebie Harry jak przyjaciela,  którego znam z jakieś 10 lat, ale to Niall  przykuł moją uwagę. Wiem, że ci teraz nie łatwo, ale wybacz mi, proszę.
Po słowach Kasi, Harry pobiegł w drugą  stronę  ze łzami w oczach. Kurcze, pierwszy raz widziałem, jak płacze. Tak czy siak, Kasia też mnie kocha?! To cudownie..
-Naprawdę? Kochasz mnie? -oczy aż mi zabłysły ze szczęścia.
-Tak, Niall, kocham. -powiedziałam.
Po słowach Kasi pocałowałem ją. Nie mogłem dłużej czekać. Czułem, jak jej ciepło przechodzi na mnie. Czułem, że jej się to podoba.

*oczami Harrego*
Kocha Nialla, nie mnie.. Muszę się przyzwyczaić, że nie dla wszystkich jestem zabawnym i uroczym flirciarzem.. Ale muszę sobie poradzić, w końcu nie jestem jakimś mięczakiem.. Nadal będziemy przyjaciółmi, chyba... Mam nadzieję.

*oczami Kasi*
Całuje mnie. Niall Horan mnie całuje! To prawda, co czytałam, on świetnie całuje. Czułam, jakbym zaraz miała odlecieć. Po paru sekundach oderwałam moje usta od jego. 
-Niall, nie wiem co powiedzieć..
-Po prostu powiedz, że ze mną będziesz.
-Jasne. -odpowiedziałam.
Niall chyba był bardzo szczęśliwy, bo podskoczył tak wysoko, jak na koncertach. Pożegnałam się z nim i wróciłam do domu. Teraz muszę tylko wyjaśnić sytuację z Harrym, ale to dopiero jutro. A tymczasem idę spać, bo te wydarzenia mnie zmęczyły. 

_________________________________________________________________________________

Jeden z dłuższych rozdziałów. Fajny? Nie wiem, czy mi wyszedł... Proszę o komentarze z opinią :)
PROŚBA:
MOGLIBYŚCIE POLECAĆ MÓJ BLOG NA SWOICH TWITTEROWYCH PROFILACH? TO DLA MNIE WAŻNE. POWIEDZCIE ZNAJOMYM :)
Mój TT: @horan_looverr


WAŻNE

Chcielibyście nowy rozdział jutro? Jeżeli tak, to dodam go,  ale musi być 10 komentarzy pod TYM postem.
Poza tym chciałam wam podziękować za czytanie mojego bloga. Na początku nie wiedziałam, że aż  tyle was będzie :)


Na rozbawienie taka tam głowa Harrego :D

Rozdział 2

*GDY SKOŃCZYSZ CZYTAĆ ROZDZIAŁ, PRZECZYTAJ INFORMACJĘ NA DOLE*
Usłyszałam poranny śpiew ptaków. Wstałam i weszłam do toalety. Spojrzałam w lustro i powiedziałam: "Kasia, jesteś najszczęśliwszą osobą na świecie, mogło się to przydarzyć każdej directionerce, a przydarzyło się tobie. Dziękuj za to mamie, szanuj ją i pomagaj". Po tych słowach wzięłam szybki prysznic, umyłam zęby i założyłam to. Przed zejściem  na dół, zerknęłam tylko, czy wszystko spakowałam.
-Mamooo! Jestem już gotowa! -zawołałam.
-Dobrze, to zejdź na dół! -odpowiedziała.
Zeszłam na dół, zjadłam francuskie tosty, pożegnałam się duchowo z tym miejscem i wyszłyśmy. Taksówkarz zawiózł nas na lotnisko. Niestety, pewien głos odezwał się:
-Lot do Londynu zostaje opóźniony o 30 min. Przepraszamy za wszystkie usterki, życzymy miłego dnia.
Miłego?! Dzięki, tylko tego brakowało. No, ale co zrobić, poczekam te 30 minut. Czas płynął jak cały dzień, ale gdy wreszcie samolot przybył, wsiadłyśmy i zajęłyśmy miejsca. Ja założyłam słuchawki i zaczęłam słuchać Little Mix - Wings, a mama zaczęła czytać jakieś czasopisma. Przed lądowaniem czułam się, jakbym zaraz miała zemdleć - nigdy nie lubiłam latać samolotami. Wychodząc z lotniska zaczął padać deszcz. Na szczęście, dojechałyśmy do nowego domu bez żadnych przeszkód. Mama wzięła do ręki klucze i otworzyła ładnie wyrzeźbione, drewniane drzwi. Szczęka opadła mi tak samo, jak przed tym wielkim budynkiem w Polsce. Salon był przestronny, ładnie udekorowany. Na  końcu znajdowało się wielkie okno, na którym można było usiąść i poczytać. Kuchnia również była wielka. Kafelki błyszczały w świetle lampek. Poszłam na górę zobaczyć, jak wyglądają pokoje - rzecz jasna, wybrałam najlepszy. Był tak samo ogromny jak salon. Znajdowało się w nim wielkie, wygodne łóżko, a przy nim komoda. Biurko z lampką było bardzo skromne, ale jakie ładne! Do szafy włożyłam wszystkie swoje ubrania. Po rozpakowaniu się poszłam spać, bo byłam strasznie zmęczona.
Promienie słońca wlatywały do mojego pokoju tak samo jak w Polsce. Obudziłam się, umyłam zęby, założyłam dres i zwykłą koszulkę. Zeszłam na dół, już miałam otworzyć lodówkę, ale usłyszałam dzwonek do drzwi. Cholera, kogo tu teraz niesie? Zapytałam w myśli. Gdy otworzyłam drzwi, nie mogłam wykrztusić ani słowa.
-Sieeeema! -krzyknęli naraz chłopcy z One Direction.
-Cz-cz-cześć, j-j-jestem K-k, jestem Kasia. -jąkając się, doszłam, jak mam na imię.
-A my jesteśmy djsskwhfjskkd.- krzyknęli chórem i nic nie zrozumiałam.
-Chłopaki, może ja nas przedstawię? Ja jestem Liam, to jest Zayn, to Harry, to Louis, a na końcu nasz irlandczyk Niall. -powiedział.
-Ja, ja, ja was znam, nie musicie się przedstawiać. Dlaczego tu przyszliście? -zapytałam.
-Twoja mama poprosiła nas, abyśmy przyszli i omówili szczegóły albumu, no i przywieźliśmy upominki dla was za to, że tu przyjechałyście. -powiedział Harry.
Zaprosiłam ich do salonu. Mama zaczęła z nimi rozmawiać, a ja tylko wpatrywałam się na każdego po kolei. Jacy oni są uroczy!
-Dobra kochani, musimy jechać do studia. -pogoniła chłopców.
Gdy to usłyszałam, coś się we mnie obudziło.
-A ja też mogę jechać? Proszę, mamo! -błagałam na kolanach.
-No dobrze już, dobrze, pojedziesz, ale tak nie świruj. -odpowiedziała.

*oczami Nialla*
Pierwszy raz ujrzałem Kasię. Jest naprawdę fajna. Bardzo mi się podoba, jej uśmiech, jej piękne, kasztanowe oczy. Bardzo się ucieszyłem na myśl, że pojedzie z nami do studia i będzie nas słuchać. Chciałbym, żeby między nami coś zaiskrzyło, ale takiego prawdziwego. Mam nadzieję, że wkrótce to się stanie. 

*oczami Harrego*
"Kasia to naprawdę sympatyczna osoba, mam nadzieję, że wyjdzie z tego coś więcej" -pomyślałem. 

*oczami Kasi*
Jejku, jaki Niall  jest zabawny. Spodobał mi się i mam nadzieję, że ja mu też. Tak czy inaczej, w studiu świetnie się bawiłam. Chłopaki robili żarty swojemu ochroniarzowi, czasem fałszowali, żeby wkurzyć niektórych w studiu. Dzień był niesamowity! Taki wypad na pewno zostanie mi w pamięci na bardzo długo. Gdy wróciłam do domu, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. W końcu jutro pierwszy dzień szkoły...

_____________________________________________________________________

No hej, wiem, rozdział wyszedł taki sobie, ale obiecuję, że kolejne będą ciekawsze :)
ROBIĘ ANKIETĘ, W KTÓREJ MOŻECIE GŁOSOWAĆ, KOGO MA WYBRAĆ KASIA.
PROSZĘ O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA Z RECENZJĄ POD TYM ROZDZIAŁEM, CHCĘ WIEDZIEĆ, CZY OPŁACA MI SIĘ PISAĆ DALEJ.
PROSZĘ, NAPISZ W KOMENTARZU RÓWNIEŻ, CZY BĘDZIESZ CZYTAŁ ROZDZIAŁY NA TYM BLOGU.
Mój TT: @horan_looverr

                                                                    

piątek, 10 sierpnia 2012

Rozdział 1

-Kasiu, wstawaj! Spóźnimy się! - krzyknęła mama.
Ja natychmiast się zerwałam, zerknęłam na zegar - "5:30" - dlaczego? Zadałam sobie pytanie w myśli. Potem weszłam do toalety, umyłam zęby, nałożyłam lekki makijaż i ubrałam się w to. Biegiem zeszłam do mamy na dół i zaczęłam ją maltretować pytaniami:
-Mamo, czy jestem Ci potrzebna na tym spotkaniu o pracę? Serio? Zrywasz mnie o 5:30, żebym tam z tobą poszła? Niewiarygodne. -zaczęłam. -Wiem, że się boisz albo stresujesz, to normalnie, ale wiesz, chciałabym jeszcze pospać jak normalna nastolatka. -dokończyłam.
-Kasiu, wiem, że chce Ci się spać, ale jak ze mną pójdziesz i usłyszysz, gdzie prawdopodobnie będę pracować i z kim, to naprawdę, wybaczysz mi to. A teraz wsiadaj to auta. -odpowiedziała.
Nie zrozumiałam jej ostatnich słów, ale mam nadzieję, że to co mówi, będzie prawdą i jej wybaczę. Wsiadłam do auta, jechałyśmy jakieś 2 godziny. W czasie jazdy zasnęłam, bo nic nie pamiętam. Przede mną ukazał się wielki, mocarny budynek, zamiast zwykłych ścian była szklana powłoka. Usta od razu otworzyłam ze zdziwienia i pewnie wyglądałam jak debil. Mama pociągnęła mnie za sobą do środka. Przechodząc widziałam mnóstwo pokoi i mnóstwo ludzi. Nie chciałabym tu pracować - ciągle tłok i zamieszanie. Weszłyśmy do jakiegoś pomieszczenia na 7 piętrze. Usiadłam na fotelu, mama zaś na krześle przed jakimś prezesem. Mężczyzna spojrzał na mnie i zwrócił się do mojej rodzicielki:
-Pani Izabelo, mam dla pani świetną ofertę pracy! Pani będzie zadowolona i pani córka zresztą też. -powiedział. -Będzie pani stylistką naprawdę sławnego boysbandu, na pewno któraś z pań o nich słyszała. -uśmiechnął się. -Boysband o którym mówię, to One Direction... -nie dokończył, bo przerwałam mu triumfalnym okrzykiem.
-Co?! Pan na serio? O matko, poznam One Direction! Tak ludzie, dobrze słyszeliście, ja Kasia, przeciętna nastolatka poznam 5 zabójczo przystojnych chłopaków.
Nagle mama podeszła do mnie, zamknęła mi usta i próbowała mnie uciszyć.
-Przepraszam za nią, hormony. -sztucznie się uśmiechnęła.
-Nic nie szkodzi, w takim razie oto wasze bilety do Londynu, trochę pieniędzy oraz klucze do waszego nowego domu. Wyjeżdżacie w tą sobotę. Życzę miłego dnia. -powiedział i zaprowadził nas do wyjścia.
Nadal nie mogłam w to uwierzyć! Taka niespodzianka? Wybaczam mamie to, że tak rano mnie zerwała na nogi. Po prostu.. chyba zemdleję, jak ich zobaczę, a co dopiero zacznę gadać i w ogóle, każdy będzie mi zazdrościł. Dojeżdżając do domu jeszcze parę razy krzyknęłam to i owo. Było już późno, ale postanowiłam, że zobaczę, co się dzieje na Twitterze i Facebooku. Jak zwykle, jakieś hejty, jakieś miłości, jakieś wzloty i upadki. Od razu wyłączyłam komputer, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać. Byłam taka uradowana faktem, że na prawdę, autentycznie zobaczę One Direction. Po tej myśli zasnęłam.
Rankiem obudziły mnie promienie słońca wlatujące przez balkon do mojego pokoju. Otworzyłam oczy i poczłapałam do łazienki, umyłam zęby i wyszykowałam się w to. Zeszłam na dół, zrobiłam tosty i usiadłam przed telewizorem. Oglądałam MTV, akurat leciała piosenka One Direction - WMYB. Wstałam i zaczęłam skakać po sofie, oczywiście - fałszując przy tym. Ze śpiewu wyrwała mnie moja mama.
-Kasiu, skarbie, pomożesz mi przynieść walizki z piwnicy? -zapytała.
-Jasne. -odparłam.
Zeszłam na dół, wzięłam tyle walizek, ile zdołałam i zaniosłam je na górę. Potem przyszedł czas pakowania. Oczywiście nie wiedziałam, co ze sobą zabrać. Na spotkanie z takimi sławnymi osobami muszę wziąć coś naprawdę oszałamiającego. Wzięłam z szafy wszystkie najlepsze ubrania i zaczęłam pisać sms-a do Karoliny, mojej BFF:
Siema, tu Kasia, wyjeżdżam do Londynu, prawdopodobnie na zawsze, trzymaj się, całuję mocno i na pewno będziemy rozmawiać na skype. Pozdrów wszystkich w szkole ode mnie, będę tęsknić :) xxx
Nie chcę spotkać się z nią w cztery oczy, za bardzo by mnie to bolało. Skoro jutro wyjazd, to muszę w końcu wcześnie pójść spać. Uśmiechnęłam się do siebie, wzięłam szybki prysznic i poszłam spać, chciałam, aby jutrzejszy dzień szybko nastał.

______________________________________________________________________________


Tak, to mój pierwszy rozdział i wiem, że mógł on być nudny - jak każdy pierwszy. :) Mam nadzieję, że trochę was zaciekawiłam. :)

Mój TT: @horan_looverr
BARDZO PROSZĘ O ZOSTAWIENIE KOMENTARZA Z RECENZJĄ I JEŻELI SIĘ SPODOBAŁO, ZAPRASZAM DO DODANIA SIĘ DO OBSERWATORÓW.